Długo się zbierałem do jakiegoś podsumowania najświeższej debaty prezydenckiej… nie żebym zwykle był sumienny i zawsze wszystko robił od ręki, ale tym razem niechęć do komentowania tego cyrku osiągnęła poziom dotąd mi nieznany i musiałem się z tym wszystkim „przespać”, żeby w ogóle mieć jakiekolwiek chęci do podejmowania tego tematu.
W efekcie, tak jak oglądanie tego teatrzyku sprawiało mi prawdziwy ból („bul”?) i przez całość przebrnąłem na 4 raty (oglądałem dopiero w poniedziałek rano na stronie TVP), tak teraz przelanie swoich wrażeń na wirtualny papier leci jak krew z nosa.
Pierwotnie miałem zamiar krok po kroku odnieść się do kolejnych pytań i zagadnień poruszanych na wizji. Ba! Nawet zacząłem sobie robić podczas oglądania szybkie notatki. Niestety wyglądają one mniej więcej tak:
– Borat atakuje PiS
– Duda o polskim interesie… a potem bzdury
– BK: Unia nas słucha xD Jezu, co on pierdoli?
– Mówią to samo, nuda
– Zgoda i bezpieczeństwo, bla bla bla…
– JA PIERDOLĘ, Bortat daje raka
– o chuj tu chodzi?
Zapisałem tego typu głębokimi przemyśleniami półtorej strony. Przed pierwszym podejściem do tego tekstu spojrzałem na nie i zacząłem się zastanawiać – czy to ja jestem upośledzony, że nie potrafię skonstruować kilku prostych zdań o konkretach zapowiadanych przez kandydatów, czy to ta debata była upośledzona, a pytania i odpowiedzi kierowano do pół-debili licznie zamieszkujących kraj nad Wisłą?
Pomimo wrodzonej skromności, która tuż po „byciu zajebistym”, jest moją drugą najfajniejszą cechą, postanowiłem odrzucić pierwszą opcję i przyjąć za pewnik drugą z nich.
Tym oto sposobem zrezygnowałem z próby podjęcia krytycznej analizy tej fali bełkotliwego gówna wylewającego się z telewizora postulatów prezentowanych w niedzielę na wizji, a do całości odniosę się oceniając ogólnie kandydatów – bez skupiania się na poszczególnych rundach pytań.
W tym momencie warto wrócić do tytułu tego wpisu. Początkowo miał on brzmieć „Kretyn kontra ciota”, ale całkiem szczęśliwie przypomniałem sobie, że na tak zestawiony nagłówek mogłyby się znaleźć paragrafy… a mnie, mimo narastającego każdego dnia wkurwienia, jakoś nie spieszno do tułania się po „niezawisłych” sądach. Tym oto sposobem, nagłówek brzmi jak brzmi – choć zdaję sobie sprawę, że dla większości Polaków „kłamca” to synonim słowa „polityk”.
Dobra, dość już tego pierdolenia przydługawego wstępu, pora na parę słów o występach cyrkowych, których byliśmy świadkiem.
Bronisław K.
Borat jak to Borat, podczas debaty robił to co mu wychodzi najlepiej: udawał idiotę, straszył PiSem oraz kłamał, manipulował i lawirował ile wlezie.
W zasadzie na tym można by skończyć wypowiedź na jego temat, gdyż Bredzisław nie zaskoczył zupełnie niczym, ani na plus ani na minus – był dokładnie tym samym Bredzisławem, którym był przez ostatnie 5 lat swojej prezydentury-widmo i robił dokładnie to samo co 5 lat temu przyniosło mu poparcie umożliwiające objęcie stanowiska prezydenta RP. Znów zobaczyliśmy nieco ciapowatego, ale jednak miłego wujka Bronka, który u cioci na imieninach, zbierając z wąsa kawałki bigosu, debatuje ze stryjkiem Andrzejem na tematy polityczne. Naturalnie jak to przy takich dyskusjach bywa, rzeczowe argumenty schodzą na drugi plan, a główną rolę odgrywa przesadnie emocjonalne dostosowywanie rzeczywistości do własnych potrzeb i wpierdalanie się swojemu adwersarzowi w połowę zdania.
Mimo tego, podjąłem się heroicznego zadania wyłapania wszystkich kłamstw i manipulacji, których dopuścił się miłościwie nam panujący „sołtys W.S.I.”:
- „Warunkiem skutecznej polityki zagranicznej jest zgoda narodowa […] Pana ugrupowanie często łamie tę zasadę przeprowadzając ataki na polską politykę zagraniczną” – czyli gdyby elementem polityki zagranicznej rządzących było przyłączenie nas do Rosji, to opozycja też miałaby siedzieć cicho w imię skutecznej polityki zagranicznej? No kurwa tytan logiki.
- „Unia nas słucha i NATO również” – oczywiście dalej brak jakichkolwiek argumentów na poparcie tej tezy – ja jednak odnoszę wrażenie że UE ma nas głęboko w dupie.
- „Nie sztuka mówić o bazach [NATO], sztuka je zorganizować […] Wy mówicie od wielu, wielu lat, ale nie pamiętam żebyście mieli jakikolwiek sukces w postaci obecności choć żołnierza amerykańskiego na ziemiach Polski” – zastanówmy się, może dlatego że od „wielu, wielu” (dokładnie 8) lat nie są u władzy?
- „Należy […] zwiększać finansowanie nowoczesnych sił zbrojnych […] z powrotem do 2% tak jak […] gdy byłem Ministrem Obrony Narodowej. […] Warto pamiętać, że w czasach rządu PiSu, wydawaliście na modernizację polskich sił zbrojnych mniej więcej 4 mld zł, dzisiaj rocznie wydajemy ponad 8 mld zł.” – tutaj mamy już wyższy poziom manipulacji, bo kluczowy jest sposób w jaki Bronek podaje liczby w swojej wypowiedzi. Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że wydatki na wojsko danego kraju zwykle mierzy się jako procent PKB. Ma to podłoże czysto praktyczne – ciężko byłoby sensownie porównywać bezwzględne kwoty $$ wydawane na uzbrojenie przez małe biedne kraje takie jak powiedzmy Estonia na tle supermocarstw typu USA. Skoro mamy już podstawową wiedzę to spójrzmy na pierwszy wykres:

Co my tu widzimy?
1. Bronek był MON w latach 2000-2001, wydatki na wojsko w tym czasie wynosiły odpowiednio 1,84 i 1,91 % PKB. Gdzie więc wspomniane 2%? Ot, takie delikatne naginanie faktów.
2. PiS rządził w latach 2005-2007, wydatki na wojsko w tych latach to odpowiednio 1.95, 1.94 i 2.03 % PKB. Trochę śmiesznie wyglądają zarzuty Bronka pod adresem PiSu, kiedy w 2008 roku, czyli po przejęciu władzy przez PO, zaliczyliśmy zjazd w wydatkach na wojsko z 2.03 na 1.74 % PKB (blisko 15 % mniej!!)
3. Bredzisław chwali się, jak to teraz jesteśmy świetnie dozbrajani, że wydajemy 2 razy więcej niż za rządów PiSu – chciałoby się rzec WOW! Problem w tym, że obecne wydatki na wojsko wynoszą 1.95% PKB, a dopiero w 2016 (czyli miejmy nadzieję już w czasach gdy rządy PO i PSL będą tylko przykrym wspomnieniem) wyniosą 2.00%. Pi razy drzwi można więc powiedzieć, że PO po 8 latach rządzenia, w końcu doczłapała do poziomu wydatków na wojsko z lat rządów PiSu. Oj bardzo brzydka manipulacja. Skąd zatem różnica w kwotach bezwzględnych? Z pomocą przychodzi drugi wykres:

Wyższe PKB = w dużym uproszczeniu „bogatszy kraj” = wyższe kwoty bezwzględne wydawane na wojsko. - „Nigdy jeszcze nie było czegoś takiego jak dzisiaj – 22% wzrostu PKB w czasie kryzysu europejskiego” – EEEEEEeeeeeeeeee?!? Nie? Nie mam bladego pojęcia skąd Borat to wytrzasnął, bo tempo wzrostu w ostatnich latach kształtuje się następująco (wysokość słupka oznacza zmianę w % w stosunku do tego samego kwartału rok wcześniej):

Zaczynam się zastanawiać, czy oni tam w sztabie nie stwierdzili, że nic nie zaszkodzi sobie pododawać procenty z kolejny lat 😀 😀 😀 Sory, to tak nie działa 😀 - „Nigdy jeszcze nie było tak dobrych stosunków pomiędzy Polską a sąsiadami jak dzisiaj, niestety z pominięciem Rosji” – taaaaak, właśnie dlatego Ukraińcy uchwalają, że odpowiedzialne za Wołyń UPA należy gloryfikować, a Polacy na Litwie są prześladowani.
„Przedstawiłem program adresowany wprost do młodych ludzi […] – 100 tysięcy miejsc pracy […] to jest odpowiedź prawdziwa! Nie deklaracje tylko dokonania! 100 tysięcy młodych ludzi od przyszłego roku będzie miało gwarantowaną pracę […]” – aha, czyli przedstawienie programu, do którego uchwalenia jeszcze daleka droga (nota bene przedstawienie go po przegranej I turze wyborów) to nie jest deklaracja tylko dokonanie? 😀 Komentarz obrazkowy obok.- „Największa ilość Polaków emigrowała w czasie rządów PiSu!” – to akurat prawda, tylko zupełnie przypadkiem zapominamy dodać, że te lata nałożyły się na wejście Polski do Unii i otwarcie się krajów UE na tanią siłę roboczą z Polski.
- „Co jest największym problemem ludzi starszych? To jest problem ich emerytur! Pan poseł i jego ugrupowanie chciało cofnąć reformę emerytalną, a więc skazać polskich emerytów na to, że ich emerytury się zmniejszą”.
No kurwa brawo – czyli zamiast dostać 100 zł dzisiaj i 100 zł jutro, to dostaną 200 zł jutro… o ile dożyją. Czyli będzie lepiej prawda? Hura! Niechaj żyje zbawca Borat i Platforma…
No ja pierdolę. - „Wspomniał Pan o tym, że nie należy blokować możliwości zatrudnienia młodych ludzi […] czy Pan przypadkiem od 9 lat nie blokuje etatu na uczelni wyższej w Krakowie?” – nie, nie blokuje. [1]
Andrzej Duda od blisko dziesięciu lat z roczną przerwą jest na urlopie bezpłatnym – potwierdza Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik Uniwersytetu Jagiellońskiego – Adrian Ochalik. […] Z pracownikiem, który zastępuje Andrzeja Dudę podpisana została umowa o pracę na trzy lata, dodaje Adrian Ochalik.
- „Ja zawsze popierałem wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, tam gdzie jest to możliwe” – tiaaaaaa, oddajmy głos Pawłowi Kukizowi:
Teraz czytam, że prezydent Komorowski od zawsze jest zwolennikiem JOW-ów 🙂 … Śmiech 🙂 … Wkrótce opublikuje nasze petycje do prezydenta. Jakos wówczas nie był zmianą ordynacji wyborczej szczególnie zainteresowany.
Nie wierzcie w te referenda. To ściema i granie na czas. Lep. - „Referendum będzie dotyczyło 3 kwestii: […] przyjęcie zasady, że jeśli państwo toleruje niejasności w przepisach prawa podatkowego, to te niejasności są rozstrzygane na korzyść obywatela, a nie urzędnika” – to już jest jakiś wyższy poziom absurdu, do którego ciężko mi się zbliżyć. Serio to ma być pytanie w referendum?! Kurwa, a jakich odpowiedzi się tam spodziewasz?! „Nie, obywatela trzeba jebać w dupę ile wlezie?”. To powinien być pierdolony standard w każdym przyzwoitym kraju, poddawanie tego pod głosowanie w referendum to jest tak obrzydliwa manipulacja i próba wmówienia nam, że na cokolwiek mamy wpływ, że aż się niedobrze robi.
Dorzucę jeszcze jeden cytat: [3]Ta zasada jest dla nas nie do przyjęcia – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z członków rządu. Wprowadzenie zasady rozstrzygania wątpliwych sytuacji na korzyść podatnika byłoby kompletną zmianą filozofii, która kłóci się z obecnym systemem podatkowym
- „Jeśli chodzi o dostępność do wymiaru sprawiedliwości to dwa działania są absolutnie najważniejsze: […] odkręcenie tego co zrobił Pański kolega obecnie partyjny, człowiek z Pana zaplecza, Pan Jarosław Gowin, likwidując ogromną ilość polskich sądów rejonowych […]. Ja to odkręciłem!” – to jest kurwa perełka, oddajmy głos samemu Dudzie 😀
Pan chyba zapomniał, że wtedy Pan Jarosław Gowin był Ministrem Sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej […], że Pan podpisał tę ustawę, która likwidowała sądy – jakoś wtedy Panu ręka nie drgnęła. […]
- „W czasie poprzedniej Pana kampanii do PE mówił Pan, że trzeba stopniowo odchodzić od wspólnej polityki rolnej, że trzeba inwestować w infrastrukturę, zamiast dotować producentów rolnych. To kiedy pan mówi prawdę?”
„Pan jednoznacznie opowiedział się za tym, że UE powinna bardziej restrykcyjne wprowadzać limity emisji gazów cieplarnianych i szkodliwych pyłów. No przecież to jest zabójstwo dla polskiego górnictwa.”
Nie chce mi się omawiać tych tematów, bo wiele już na ten temat powiedziały inne portale. W obu przypadkach sztab Bronka wyrwał jakieś zdanie z kontekstu i na tej podstawie usiłował sformułować naciągany zarzut. Tutaj macie dość obszernie to opisane: [4] (wątek zaangażowania córki Bredzisława w portal MamPrawoWiedzieć mam zupełnie w dupie). Tak czy owak – manipulacja, manipulacja i jeszcze raz manipulacja… - „O wiele mniejsza ilość szpitali jest zadłużona” – Moment… zadłużonych szpitali jest o wiele mniej, ale łączne ich zadłużenie nie spada [5] i jednocześnie setki szpitali zostało sprywatyzowanych. Czy to nie oznacza przypadkiem, że zadłużonych szpitali jest mniej bo zostały sprzedane, a te które zostały w rękach państwowych są w co raz gorszej sytuacji?
- „Panie pośle, opieka zdrowotna w Polsce od Waszych czasów niestety nie uległa żadnej większej zmianie, bo przecież m. in. Wy zawsze blokowaliście te zmiany.” – To właściwie jest samozaoranie… z tego co pamiętam, PO i PSL od 8 lat mają w sejmie większość. W jaki sposób brak zmian jest winą PiS a nie PO+PSL? 😀 😀
Uffff… nawet się nie spodziewałem, że tyle się tego uzbiera – a pomniejsze rzeczy i tak pomijałem.
Andrzej Duda
Jak na tle Bredzisława wypadł Duda? Nijak, chujowo cipowato – niby ze 3 razy udało mu się zgasić i zaorać „sołtysa W.S.I.” i całe to jego pierdolenie (w sprawie wojska, Gowina i niestabilności w poglądach), ale jak widać powyżej, pole do manewru było o wiele większe. Być może kandydat PiSu po części nie mógł się odnaleźć w „debacie” odbywającej się na tak wysokim poziomie absurdu, ale myślę że przede wszystkim jest to po prostu typ takiego pizdowatego polityka – bez instynktu zabójcy w momencie gdy poczujesz krew przeciwnika. Ot, cały stryjek Andrzej – grzeczniejsza i pobożniejsza wersja rubasznego wujka Bronka.
Niby mądre głowy mówią, że ta ciotowata postawa była zamierzonym zabiegiem, z góry ustaloną stylizacją zadającą kłam zarzutom o radykalizm i będącą elementem szerszej taktyki o kryptonimie „schowaj Antka i Kryśke do szafy”… może. Pytanie tylko czy wyborcy rockandrollowca Pawła Kukiza, o których w tym momencie zabiegają obaj kandydaci, na pewno oczekują grzecznego chłopca uprzejmie wytykającego starszemu Panu, że ten jest idiotą.
Na szczegółową analizę wypowiedzi w tym przypadku się nie skuszę – raz, że po kilkugodzinnym brnięciu przez wypowiedzi Bronka mam już serdecznie dość, a dwa, że najzwyczajniej w świecie Duda nic specjalnie wartego uwagi nie powiedział. Parę trafnych ripost, trochę więcej populistycznych haseł pod publiczkę i tony nijakości. Największym zawodem był dla mnie brak pytania o szczegóły, które można wyciągnąć z książki, którą właśnie czytam:
Debata po raz kolejny pokazała, że Duda nie jest idealnym kandydatem – ba, można by się sprzeczać czy jest choć „dobrym” lub „przyzwoitym”. Jak to jednak mawia Paulo Coelho: „Na bezrybiu i rak ryba”. Ciężko przegrać debatę, gdy za oponenta ma się bredzącego Borata, który sam się gubi w swoich kłamstwach.
