Oto i on – ostatni dzień przed ciszą wyborczą poprzedzającą II turę wyborów prezydenckich.
Wczorajszej ustawki w TVN-ie nie będę szerzej komentował (mimo że tym razem udało się ją obejrzeć na żywo), bo najzwyczajniej w świecie nie warto „strzępić języka” (a właściwie to raczej „zużywać klawiatury”). Moje zdanie o poziomie TVN-u, telewizji założonej przez Pana Mariusza Waltera, o którym Jerzy Urban – „minister propagandy” w PRL – pisał jak w poniższym cytacie, pewnie znacie (a jeśli nie to teraz już możecie sobie wyobrazić).
Tytułem podsumowania wczorajszego przedstawienia powiem tylko, że choć ciota przestała być ciotą, a kłamca pozostał kłamcą, to moją największą „podebatową” rozkminą były rozważania, czy wypierdolić ze znajomych na Fejsie wszystkich lajkujących fanpage największej medialnej prostytutki – Moniki „Stokrotki” Olejnik.
Znajomych oszczędziłem (a co, znajcie miłosierdzie!), a tutaj zostawię tylko link do tego artykułu: [1] – i tym pięknym akcentem zakończmy temat tej, he he, debaty.
Zamiast zajmować się cyrkiem w TV, postanowiłem tego ostatniego dnia przed ciszą dokonać pewnego podsumowania.
Przez ostatnie co najmniej 2 tygodnie wsłuchiwałem się w dyskusje na temat obu kandydatów – czasami aktywnie w nich uczestnicząc, ale częściej jako bierny obserwator. Przyglądałem się dyskusjom nie tylko politologów, ekonomistów czy celebrytów, ale także równie często dyskusjom zwykłych ludzi – czy to na żywo wytężając gumowe ucho np. w tramwajach, czy to wirtualnie na portalach społecznościowych.
W efekcie tych moich wytężonych badań, powstało dzieło ostateczne, coś co spina piękną klamrą moją jakże wspaniałą dwutygodniową karierę badacza społecznego ( 😀 ):
WIELKIE ZESTAWIENIE OBU KANDYDATÓW W JEDNEJ TABELCE TYPU „ZA I PRZECIW”
… w skrócie WZOKWJTTZIP (tak, wiem że nazwa chujowa, za długa i generalnie mało chwytliwa – popracuję jeszcze nad tym). No to lecimy:
| Bronisław K. | Andrzej Duda | |
|---|---|---|
| ZA |
|
|
| PRZECIW |
|
|
Tak że teges, powiedzmy że to „baaaardzo” wyrównany pojedynek, ale jakoś ten PiS jednak jeszcze nie do końca mnie przeraża.
Szczęście w nieszczęściu jest takie, że przynajmniej nie jestem odosobniony w tym odczuciu – bo skoro nawet jeden z naczelnych działaczy LGBT w Polsce (i w dodatku śniady!), Krystian Legierski, nie jest przerażony wizją PiSu u władzy [2], to dlaczego ja miałbym być?
Niestety na powyższe pytanie nie znam odpowiedzi – liczę, że moi znajomi głosujący na Bronka pomogą mi ją szybko znaleźć.
Więc jeszcze raz moi drodzy, wytłumaczcie mi bardzo powoli (tak żebym zrozumiał), dlaczego powinienem głosować na Bronisława K.?

