
Dziwny ten nasz kraj.
Rok wyborczy powoli wchodzi na pełne obroty, co i rusz ogłaszani są nowi kandydaci, kandydatki i kandydatk…owie? (sorry, nie mam pojęcia jak określić Krzysia Bęgowskiego, który z jakiegoś powodu oczekuje, że będzie się do niego mówiło per „Pani Ania Grodzka”), którzy to z wielką nadzieją snują sny o potędze – czytaj: zdobyciu wymarzonego fotela prezydenta.
Zapowiada się ciekawa rozgrywka, bo prawdę powiedziawszy nie pamiętam kiedy ostatni raz dobór kandydatów był tak zróżnicowany. Jedni wystawiają kandydatów oczywistych, rozpoznawalnych i do bólu przewidywalnych (Bronek K., Korwin czy Palikot) inni lecą po bandzie i rzucają na głęboką wodę ludzi totalnie z dupy (Duda? Ogórek? Jarubas?) – ot, ze skrajności w skrajność, taki nasz folklor.
Prawdę powiedziawszy żaden z dotychczasowych kandydatów nie wzbudza jakichś moich szczególnych sympatii (pomimo tego, że niektórzy próbują mnie zaklasyfikować jako nieślubnego syna „krula”, to nie jestem wielkim wielbicielem samego JKM). Z drugiej strony, z całą stanowczością jestem w stanie powiedzieć, że niektórzy kandydaci budzą moją antypatię.
Znaczy po ludzku mówiąc, wkurwiają mnie.
Ot przykładowo pani Ogórek, która startując jako pionek postkomunistów z SLD, puszcza oko do kościoła katolickiego, czytając z kartki wali jeszcze większe frazesy i okrągłe zdania, niż pozostali, a jej głównym niepodważalnym atutem jest wygląd.
Ogórek, ogórek, ogórek – czerwony ma garniturek…
Paolo Coelho o kandydatce na prezydenta RP
Naturalnie takich wkurwiających przypadków znalazłoby się więcej (choćby wspomniany Krzyś Bęgowski vel Ania Grodzka vel tajny współpracownik SB), jednak jest w tym gronie jeden ananas, który bije pozostałych na głowę. Pora na 35 sekundowy przerywnik multimedialny:
(jak komuś nie działa filmik to tutaj link bezpośredni: https://www.facebook.com/video.php?v=1556047641341871)
Takie tam spotkanko, wielkie mi halo. Oczywiście wszyscy słyszeliście, że prezydent RP, w połowie grudnia 2014, był przesłuchiwany w tej sprawie przez prokuraturę, bo media głównego nurtu trąbiły o tym na okrągło 😉 [1]. No dobra, nie trąbiły – widocznie fakt przesłuchiwania prezydenta przez prokuraturę to tak nagminny i oklepany temat, że nie warto o nim specjalnie pisać… tym bardziej, że w tym czasie była bardzo ważna i głośna afera z kanapką posłanki Pawłowicz.
Dla opornych na wiedzę o otaczających im świecie wytłumaczę jeszcze tajemniczy skrót, który pojawił się w tym jakże obszernym materiale video (a że jestem leniwym chujkiem, to zrobię copypastę z Wikipedii).
Wojskowe Służby Informacyjne (WSI) […] – istniejąca w latach 1991-2006 służba specjalna realizująca w szczególności zadania w zakresie Wywiadu Wojskowego oraz Kontrwywiadu Wojskowego […]
Raport wymienia m.in. następujące zarzuty względem WSI:
- nielegalne źródła finansowania (przemyt sprzętu elektronicznego, przejmowanie majątków zmarłych Polaków za granicą, sprzedaż broni terrorystom arabskim oraz afera FOZZ)
- penetracja rosyjska (kadry zdominowane przez osoby szkolone w radzieckich akademiach KGB i GRU)
- zaniechania kontrwywiadowcze względem radzieckich, a później rosyjskich służb specjalnych (libacje z udziałem agentów KGB, tolerowanie szpiegostwa oraz działań agenturalnych spółek polsko-rosyjskich)
- współpraca z byłymi funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa (obejmująca m.in. nielegalny handel bronią, rozbudowę sieci agencji towarzyskich i firm ochroniarskich, gromadzenie kompromitujących informacji umożliwiających szantażowanie biznesmenów, polityków i prawników)
- inwigilacja środowisk politycznych (rozbijanie partii politycznych pozostających w latach 90. w opozycji do ugrupowań postkomunistycznych, inwigilacja partii politycznych, organizacji społecznych i mediów)
- wpływ na kształtowanie opinii publicznej (umieszczenie 58 agentów i tajnych współpracowników w kierownictwie TVP, dążenie do przejęcia kontroli nad stacjami lokalnymi, wpływ na dziennikarzy zajmujących się przetargami)
- nielegalny handel bronią (sprzedaż broni terrorystom z Jemenu, przemyt broni dla grup mafijnych w Estonii, załatwianie za łapówki pozwoleń na sprzedaż broni, pranie brudnych pieniędzy pochodzących z handlu bronią i narkotykami)
- ingerencja w rynek paliwowo-energetyczny (udział w „mafii paliwowej”, wprowadzanie agentów do spółek petrochemicznych, zaniechania wobec planów przejęcia polskiego przemysłu petrochemicznego przez spółki rosyjskie)
Cóż, mówiąc oględnie – nie była to najlepsza służba specjalna na świecie 🙂 Tak czy owak, skoro taki poważny temat zaczyna wypływać w połowie grudnia, to można by się spodziewać, że opinia publiczna będzie w styczniu mocno tym faktem poruszona…
Niestety, albo Polska jest krainą niewyobrażalnego dobrobytu, której niestraszny jest prezydent upierdolony po łokcie w próbę zdrady tajemnicy państwowej, albo… żyjemy w kraju pełnym debili.
Oto bowiem naszym oczom ukazuje się badanie, które można odnaleźć na stronie tajnikipolityki.pl

Z badania dowiadujemy się, że około 50% respondentów uważa, że Bronisław K. ps. „Leśniczy”:
- jest uczciwy (!)
- wzbudza zaufanie (!!)
- jest osobą, na którą warto głosować (!?!)
…

Czasami dopadają mnie takie myśli, które irytująco dopytują „czy ja kurwa śnię?”.
Jak to możliwe, że 50% ludzi wciąż ślepo wierzy Bronkowi K., że połowa ludzi w tym kraju nie przeszło przez głowę, że może jednak coś tu jest nie tak? Przecież sam byłem wśród tych, którzy w 2010 roku głosowali na Bronka – gdzie przez te ostatnie 5 lat pobłądziłem, że mój dzisiejszy odbiór „Leśniczego” jest tak różny od postrzegania jego osoby przez ponad połowę Polaków?
Odpowiedź jest prosta.
Nie wierzycie? O tym że TVN kłamie milczy na temat niewygodnych wydarzeń, to możecie sami stwierdzić, na podstawie podrzucanych przeze mnie co jakiś czas linków do wyników wyszukiwania wujka Google. Jednak przypadek TVN’u nie jest odosobniony – publiczne TVP od dawna robi za tubę propagandową aktualnych władz i jak chorągiewka na wietrze zmienia sposób narracji (piękne podsumowanie mamy tutaj: [2]).
Nie chce mi się robić zestawienia całego tego badziewia wypuszczonego przez TVP przez ostatnie lata, który miał za zadanie budować dobry PR rządzącym i oczerniać opozycję, więc pojadę po najmniejszej linii oporu i przytoczę jedynie przykład, który na dniach wpadł mi w ręce.
Jeśli macie ochotę zmarnować 12 minut swojego życia, zapraszam na ten niesamowity seans przy serialu political-fiction opartym o konwencję „Trudnych spraw” wyemitowanym ostatnio przez „Dwójkę”:
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe, a władza nie wyraża zgody na kwestionowanie prawdziwości tego stwierdzenia.
Jeśli więc mieliście jeszcze jakieś wątpliwości, czy warto płacić abonament RTV na takie dobrodziejstwo jakim jest publiczna telewizja, to teraz już tych wątpliwości mieć nie możecie. Tylko dzięki waszym wpłatom, wiekopomne dzieła jak to powyżej, mają szansę ujrzeć światła dzienne, a zwykli prości ludzie mogą być w przystępny ale i rzetelny sposób uświadomieni, jak straszny byłby świat bez naszej bohaterskiej publicznej służby zdrowia.
Tym humorystycznym akcentem zakończymy przedstawienie, można opuścić kurtynę. Czarny humor zawsze w modzie.
